Rodzinna historia reżyserki pokazująca, jak wielka polityka niszczy życie zwykłych ludzi. Wuj Anny Krywenko, z pochodzenia Ukrainki, jako sowiecki żołnierz brał udział w inwazji na Czechosłowację w roku 1968. Niedługo po powrocie popełnił samobójstwo, a jego krewni usunęli go z rodzinnych fotografii i zatarli wszelkie ślady po nim. Ten tragiczny przypadek zainspirował reżyserkę do stworzenia audiowizualnego dziennika, w którym opis wydarzeń z lat 60. uzupełnia niepublikowanymi dotychczas materiałami archiwalnymi oraz własnymi komentarzami. Porusza przy okazji aktualne dziś tematy: osobistej i narodowej pamięci, dziedziczonej winy, medialnej manipulacji, obecnego wizerunku Rosji, ale również stosunku Czechów i Słowaków do obcokrajowców. Nie chcę mówić ogólnie o sprawiedliwości czy prawdzie. Chciałabym pokazać, że żadna prawda nie jest jednoznaczna i określona. To historia o tym, jak człowiek staje się okupantem, choć wcale nie ma takiego zamiaru – opowiadała o swoim filmie Krywenko.
Anna Maślanka